W tym roku moja dorosła już córka opuściła rodzinne gniazdko i przeniosła się na tak zwane swoje. Pierwszy telefon, jaki do mnie wykonała dotyczył... upiększenia kuchni! Uwierzycie? Nie chciała nowych garnków, kompletu sztućców, chodniczka do łazienki, tylko "coś ładnego" do kuchni. I co Waszym zdaniem robi kochająca mama w obliczu takiej sytuacji? Włącza radio nastawione na ulubioną stację, chwyta pierwszą lepszą (oczywiście pustą ;) ) butelkę w dłoń, przesuwa słoik z pędzlami żeby zrobić miejsce kotu, który już wie co się święci i... rozpoczyna czary. Na pierwszy rzut poszła butelka z przeznaczeniem na oliwę. Na dodatek pod segregatorem z papierami znalazłam 4 podkładki korkowe. Wrzuciłam wszystko do kotła, zamieszałam, dodałam tego i owego i ... oto efekt.
środa, 14 listopada 2012
... bo kuchnia to serce domu!
W tym roku moja dorosła już córka opuściła rodzinne gniazdko i przeniosła się na tak zwane swoje. Pierwszy telefon, jaki do mnie wykonała dotyczył... upiększenia kuchni! Uwierzycie? Nie chciała nowych garnków, kompletu sztućców, chodniczka do łazienki, tylko "coś ładnego" do kuchni. I co Waszym zdaniem robi kochająca mama w obliczu takiej sytuacji? Włącza radio nastawione na ulubioną stację, chwyta pierwszą lepszą (oczywiście pustą ;) ) butelkę w dłoń, przesuwa słoik z pędzlami żeby zrobić miejsce kotu, który już wie co się święci i... rozpoczyna czary. Na pierwszy rzut poszła butelka z przeznaczeniem na oliwę. Na dodatek pod segregatorem z papierami znalazłam 4 podkładki korkowe. Wrzuciłam wszystko do kotła, zamieszałam, dodałam tego i owego i ... oto efekt.
Subskrybuj:
Posty (Atom)